powrót | zaloguj | Admin panel






nieustannie dla mnie...


Roześmiej moje oczy świeżością wiosny
Unieś ku tęczy na obłoczku pachnącym

Otulaj mnie ciepłem lipcowego słońca
Kołysz w rytmie szumu fal morza ciepłego

Rozczesz włosy splątane jesiennym wiatrem
Zdejmij rudy liść na płaszczu mym wiszący

Ogrzewaj me dłonie w śnieżne popołudnie
Gorącym spojrzeniem roztapiaj me serce

Zawsze obok, zawsze z wiarą i nadzieją
Zwyczajnie - z miłością - nieustannie dla mnie...

Bądź mężczyzną moich marzeń, czarodziejskich snów...

/2007.09.09/







dla ciebie istnieję...


Piękna i radosna jak letni poranek
spoglądam z ufnością w twoje wierne oczy

Cichym szelestem złota jesiennych liści
pieszczę ucho jak najwspanialszą melodią

Pocałunkami zziębniętego okrywam
w sercu rozgwieżdżonej zimowej nocy

Eteryczna i zwiewna jak wiosenna mgła
zmysłowo otulam, przenikam całego...

zawsze z tobą...zawsze z wiarą i nadzieją,
zwyczajnie - z miłością - dla ciebie istnieję...

/2007.09.08/







Igraszki losu

U wrót zimy, w sercu lata,
Los nam drogi pozaplatał.

Raz bliżej, to znów dalej gdzieś,
Jednak tuż obok mnie wciąż mkniesz...

Idziesz ścieżkami mych myśli,
Choć żaden sen ich nie wyśnił.

Cel przewidzieć próbujemy,
Sensu się doszukujemy...

Szczęście czy łzy nas podzielą,
Kirem odziani czy bielą?

Jak długa droga przed nami,
Co za kolejnymi drzwiami?

/2007.09.04/







w objęciach słów

Słowa... Wirują w mglistym tłumie
Spójrz tam! - złociste - blaskiem lśni.
A to! - aksamitne... Łagodnie pieści
duszę swym dotykiem...
Mmmm...Pluszowe, jakie miłe, ciepłe,
szczęściem łaskocze buzię twą,
a tamto - cichą melodią kołysze...

Słowa.. czekamy na nie
czasami długie lata,
a one tak nietrwałe są...
Przybędą, ukoją naszą duszę,
rozradują źrenic perełki,
przebudzą serce śpiące,
roztańczą w żyłach krew...

By zaraz w węża zmienić się
obślizgle owinąć wokół myśli
jak sęp na strzępy duszę rwać
ostrzem serce do bólu kłuć,
w pamięci wyryć trwały ślad,
co w bliznę z czasem zmieni się...

I mija życia nasze...
I bliżej końca pewnie jesteś już,
i wciąż zadajesz sobie pytanie -
czy warto wypatrywać ich?
Czy warto czekać na nie?


/2007.09.04/







Mój domek... (z kart?)

Nieśmiałe zadaję sobie pytania:
Czy zakończyłam już poszukiwania?
Czy to ma przystań na resztę życia dni?

Nieustanna obawa wciąż w sercu tkwi:
Nie ulegnę złudnym podszeptom serca znów?
Umocnię swój spokój - choć nie jest ze snów?

Uniknę złowrogich burz, zwyciężę wiatr?
Pokonam mądrością słowa ludzi złych?
Czy nic się nie wydarzy, nie odmieni?

Czy odnalazłam swe miejsce na ziemi?

/2007.08.30/







w szafirowej mgle


dojrzałe grona czeremchy
blaskiem lśnią
dęby nucą melodię
liści łopotem

choć tańczę sama
w sukni z porannej mgły
to w zwiewnych marzeniach
jesteś obok ty

obejmujesz mnie
lekko unosząc w tan
a elfów wzrok
śledzi każdy nasz krok

wirujemy w rytm cykad
pod niebem gwiazd
każdy ruch i gest
był kiedyś w naszych snach

..............

/2007.08.28 - w poczekalni u lekarza.../







kalendarz pustych dat

Zapłonęły wspomnienia
szelestem liści,
unoszone chłodnym
powiewem mych myśli,
zapachem skoszonych łąk
zawirowały...

Znów kolejne lato kończy
swe marzenia,
pozbawione widoku
przytuleń, zwierzeń,
poszumem trzcin na jeziorach
tuż przed nocą...

Migocą zrozpaczone
gwiazdy na niebie
nad czasem bezpowrotnie utraconym,
co nie wróci czułym dotykiem znajomym,
uśmiechem dziecka,
blaskiem skrzydeł motyla...

Odchodzi w cień zapomnienia
życie moje
tworząc historię
kalendarzem pustych dat,
gdzie ważne dni
znaczą tylko iluzji skry...

/2007.08.19/







Bezsens...

Z tobą umarł mój świat
Włosy posiwiały
Twarz poszarzała
Oczy utraciły blask

Wokół jedynie bagno
Codziennego trwania
Co zabłyśnie czasami
Tęczą w kropli rosy

By za dzień za chwię
Okazać się kolejnym
wielobarwnym kłamstwem
wyzłoconym ironią

I ta nieprzenikniona
Pustka ludzkich serc
Pozbawiona odrobiny
wolnego miejsca dla mnie

Czemu opuściłeś mnie
- Sensie Życia?

/2007.08.15/







Byłaś dziś u mnie


Widziałam Twą buzię,
Spojrzałam w oczka...
... Z wyrzutem patrzące...

Szum motylich skrzydeł
Kołysze Cię do snu...
... Zamiast mojego głosu...

Nie moich dłoni,
Lecz wieczności dotyk...
...Łagodzi Twój lęk...

Spadające gwiazdy,
A nie moja twarz...
... uśmiechają Twe usteczka...

Dlaczego...?
... Nie wiedziałam...
... Czy mogłam inaczej?...


/23.06.2007/









po mojej stronie nieba

..............................

zapomniane marzenia
zawisłe w próżni nocy
splatają myśli nasze
jak szybujące niebem
obłoki przenika wiatr

dotykiem wieczności
kołyszą się nasze ciała
tuląc wspomnienia cienie
w swoich drżących jak liście
w chłodzie nocy ramionach

wyniosły niemy księżyc
świadek ziemskiej wędrówki
przytrzyma czasem za dłoń
lub otrze słoną kroplę
zawisłą u moich rzęs...
.....................................

inny zdawa się tu świat...

/28.06.2007/







dlaczego?

chcę ci dać
wszystko co mam
radość najpiękniejszych chwil

dla ciebie mam
zapach wiosny
i świeżość letniej bryzy
tęczowy zawrót głowy
złotem pokrytych
jesiennych liści szept

uśmiech zrozumienia
i łagodność pocieszenia
uwielbienie w spojrzeniu
szafiru oczu przymkniętych
usta czerwienią gorejące
oraz dotyk dłoni błądzącej

Tyle dla ciebie skrywam
więc czemuż wciąż
przy mnie cię brak?
Bez ciebie przecież
jestem samotnym
wędrowcem na pustyni lat...

/23.06.2007/








Jej portret o poranku


Wyprostowane ramiona,
Uniesiona głowa,
Uśmiech na twarzy...
Tak bardzo stara się być silna...

Dlaczego jej to się przydarza?
Bo beznadziejnie głupia, a może przeklęta?
Czy kolejnego razu nie wytrzyma,
Czy będzie uodporniona i mniej zaboli?

W przód, w tył, w przód, w tył,
W przód, w tył, ... kołysze się
W rytmie samotności,
Zagłuszając kolejne myśli....

Gardło zaciska głuchy szloch,
Po twarzy spływa kaskada łez.
Zaciśnięte usta, by nikt nie usłyszał,
I rzęsy umierające w bieli chusteczki...

/07.06.2007/







Trwanie...

Jestem skałą
wiatrem słów smaganą.
W ciemnej grocie spoczywa
me serce,
słona wilgoć po ścianach
pustej komory spływa...

Nie dotrze tu promień miłości
ze słońca gorącego ...
Duszę mrożą górskie potoki
i oczy z tęsknoty bolą,
widząc tęczę ogrodów,
której dotknąć nie mogę...


------------------------------

Spojrzał wędrowiec na skałę
i pomyślał z zazdrością:
- jak masz blisko do nieba,
krajobraz piękny u stóp twych
wiatr cię chłodzi, deszcze zraszają, słońce ogrzewa,
czegóż do szczęścia wiecej potrzeba?...


/03.06.2007/







W promieniach słońca przyjdź...

Wypatrzę cię w wirujących płatkach wiśni.
W promieniach wiosennego słońca ujrzę twe
oczy serdecznie uśmiechające się do mnie.

W ciszy poranka wiatr wyszepcze twoje imię
i czule ukołysze ciepłem oddechu
moje ciało drżące po samotnej nocy.

Niebo wyciągnie ku nam smukłe ramiona
mieniące się wszystkimi barwami tęczy...
Oto dziś, nasza miłość będzie spełniona!

Tylko nie zapomnij przyjść,
przyjść do mnie już dziś...

/29.04.2007/









w ciszy poranka...


Za to, że byłam, że istniałam,
i że za bardzo pokochałam...
Spłynęła cicho kropla słona.

Za to że byłam, że słuchałam,
że kochać znów odwagę miałam...
Musnęła buzię łezka druga.

Zaszklony świat przede mną gna.
A czy on widzi moje łzy,
gdy tak w swym aucie obok mknie?

Spod okularów płynie strużka,
zwykła, codzienna to wędrówka.
Przede mną praca, szczęście moje...

Zaraz też w uśmiech się przystroję.
Otrę ostanie krople z niepokojem,
by ślad nie został na mej twarzy...

(Choć przecież nikt nie zauważy...)

/2007.04.19/









Tylko mi bądź...


rozświetl blaskiem moje oczy
jak to czyni promień słońca
kiedy patrzy w kwiat uroczy

przytulanką, słodkim misiem
bądź mi także mój kochany
kiedy szorstkie życie zrani

daj schronienie gdy huragan
srogo chłoszcze moją duszę
gdy wciąż słyszę, że coś "muszę"

niechże będę Twoją Wenus
w blasku świecy, w świetle dnia
niech już miłość wiecznie trwa....

/18.04.2007/









pytania codzienności...


kiedy mnie zabierzesz
do krainy szczęśliwości
co jeszcze mam wykonać
byś pozwolił przekroczyć
progi domostwa swego
kiedy serce me ukojenie
znaleźć zdoła
codziennie pytam,
codziennie czekam
(choć boję się)
nie cieszy już mych oczu
biel drzew, nie widzę zieleni
słońce rani oczy zamiast je pieścić
a błękit nieba -
zimną pustką przeraża
proszę, czekaj na mnie
przyjmij, utul, ukołysz,
zabij marzenia, myśli poplątane
proszę, bądź Panie
i nie odrzucaj mnie...

/2007.04.15/









cztery pory wspomnień



kolorem wiosna czaruje
niebo w lazurze tonie
ziemia kwieciem okryta
słońce uśmiechem kusi

wiatr wspomnienia przyzywa...

bukiecik letnich róż
rudy kasztan - blask jesieni
zamknięty w dłoni
ogrody w zimie kwitnące
gałązka jaśminu gdzieś
między stronami ukryta...

horyzont zimna mgła skrywa...

/14.04.07/









trwam...


Odeszła cicho przeszłość,
przyszłość zapomniała przyjść.
W pustce teraźniejszości,
unoszona podmuchem
czyjegoś oddechu
skulona dusza tuli się
- w drodze do kolejnego dnia.

Obok niej - podręczny bagaż
(uśmiechów, miłych słów
gestów zrozumienia).
To do niego sięga
po radosne -"och!" i "ach" ,
zadziwione -"naprawdę?",
to z niego czerpie
zalotne - "jakże mi miło".

To w nim chowa czarujące
uśmiechy o różnych numerach,
by stroić nimi usta swe,
gdy światu potrzeba dobroci,
iluzji szczęścia, zachwytu...

Tylko te oczy ...









Wybacz mi Panie,


że nie potrafię godnie
wyjść naprzeciw planom Twym,
że nadal co jakiś czas
ośmielam się prosić Cię,
że płaczę, gdy nie dostaję,
że tylko lęk o jutro
wywołuje radość z dzisiaj...

raz jeszcze wybacz Panie...

/2007.04.07/









I kto mnie pojąć zdoła...


W zawstydzeniu, z niepokojem
atramentem moich marzeń
kreślę znaki na Twym niebie.
Raz spokojne, niczym fale
szumem wiatru kołysane,
to znów burzą rozszalałe,
głosem sowy wykrzyczane...

Żądam, smucę i grymaszę,
(lub jak wczoraj - z troską w oczach)
w śnie przerwanym - gwiazdy pytam
- czy sen koi Twoją duszę?
Z księżycowych nici blasku
kocyk dziergam też w pokorze,
i otulam Twoje łoże...

To wszystko ja - kobieta Twa...

/2007.04.02/

WIERSZ TEN ZOSTAŁ WYDANY W TOMIKU "MAJÓWKA" NA WWW.BEJ.PL









Przytul mnie życie....



Już dość mam:
kupowanych przyjaźni,
uśmiechów przez łzy.
gestów nieodwzajemnionych,
i miłości niespełnionych!

Przytul mnie życie!

Już sił mi brak
by dłużej tak trwać!
Okaż ciut litości
dla mej niedoskonałości
nim stanę u Jego Bram...

Przytul mnie życie...

Proszę, daj w rozkwicie
odrobinę tego,
czym innych darzysz
w bezmiarach szczodrości,
nie patrz na me ułomności!

Ech! Życie,
czy kiedyś mnie usłyszysz?

/31.03.2007/










Nie dla wszystkich...


Fiołek lekko wychylił
swój nosek i stokrotka
rumieni się od pierwszych
ciepłych promieni słonka.

Szpaki walczą z wróblami,
- czyj będzie dom na gruszy
(tam kot maleństw nie ruszy).
Drzewa wnet przystroją się
w barwne pachnące szaty
i tulipany w błękit
nieba zerkną nieśmiało...

Radość przepełnia serca
na wiosnę czekające,
na taniec bocianów
z nadzieją spoglądające.

Wiosna! Radość! Życie?
......................................
Tęczowa łza spłynęła
spod długiej firanki rzęs...



/2007.03.27/









Troska


słońce tuli w ramionach
uśmiechnięte twarze
ptaki szczebiotem
budzą zaspanych
- wszechobecna
tęsknota za życiem
..........

gdzieś tam człowiek
uśmiech zmazuje - starannie
niszczy marzenia - powoli
miłości skrzydła obcina - dokładnie
- z dobroci serca swego
zabija bliźniego...

/2007.03.26/









Witaj Słoneczko :)



marcowy poranek spojrzał
lazurem nieba w moje oczy
- uśmiechem nocy zmrużone

jeszcze czuję twoje ciepło
słów miłości lekki dotyk
silnych ramion gest opieki

a już gdzieś z ogrodów naszych
twarz otula promień nowy
lekki, zwiewny, przeuroczy

znasz me myśli i pragnienia
co dzień w słowa je ubierasz
dajesz życiu sens istnienia

- Radości moja...



/2007.03.16/








Potrafisz?

to ty właśnie ty
będziesz moim panem
będziesz dawał kwiaty
(róże cudne lub bławaty)

będziesz mówił wiersze
będę twoim życiem,
snem, powietrzem
twym pragnieniem już o świcie,

jaśniejącą będę gwiazdą
(tą jedyną na twym niebie)
a nie światłem gdzieś w tunelu
skrytym przed spojrzeniem wielu...

-----------
czy potrafiłbyś kochać tak
jakby miał się zaraz
skończyć ten zwyczajny świat
kochać tę, co nie umie kochać mniej?...


/2007.03.04/

WIERSZ TEN ZOSTAŁ WYDANY W TOMIKU "W CIEPŁYM BŁĘKICIE" NA WWW.BEJ.PL







* * *

zdania plączesz,
myśli gubisz -
obawiam się...
nie wiem,
bo ja... bo ty - słowa cedzisz...
a więc - żegnaj kotku
ja nie będę twą maskotką
wiernym cieniem
po dniu ciężkim
ukojeniem
już na wieki stanę się
wspomnieniem
niedościgłym twym
marzeniem...
będę drążyć twoje myśli
pragnąć będziesz
z całej siły
ból tęsknoty
poznasz miły
lecz twe oczy
już nie dojrzą
tej dziewczyny...


/2007.03.04/







Nie trzeba wiele

do szczęścia nie jest
dużo mi trzeba...
wystarczy kilka
magicznych słów
wierszem pisanych
przy blasku świecy
z drżeniem szeptanych...

do szczęścia wcale
dużo nie trzeba...
wystarczy ciepło
twego spojrzenia
gdy na mnie patrzysz
kiedy twe myśli
błądzą gdzieś przy mnie...

do szczęścia dużo
nam nie potrzeba...
tylko ta pewność
gdzieś w głębi serca
mocno ukryta...
......................


/2007.02.25/







Tak niewiele...

W moim bajkowym ogrodzie
krasnal wita mnie co dzień...
Róża pustyni gwiazd pyta,
czy rycerz do mnie zawita...

Promienny Anioł Radości
w sercu pragnie zagościć,
od smutku i melancholii
z chęcią je zaraz wyzwoli...

Wszak wszystko może się zdarzyć,
wystarczy tylko pomarzyć...
Sięgnę ręką nieba i gwiazd
dogonię szczęście, nasz będzie świat!

.....................................

Tylko wesprzyj mą małą dłoń...


/2007.02.01/







W aksamicie nocy...

Dziękuję, że Byłeś, że Jesteś...

Przemierzając przy blasku świec
bezkresny ocean nocy
ujrzałeś krainę w błękit
spowitą
nieznaną mocą
przyciągała Twoją duszę
samotną...

Gdzieś na dnie sieci
dostrzegłeś
małą muszelkę zbłąkaną
sztormami życia miotaną
o kamienie poranioną
jedynie poszumem fali
kołysaną...

Wziąłeś ją w dłonie z podziwem
balsamem słów ukoiłeś
ogrzałeś ciepłem oddechu
szczerym dotykiem serca
oswoiłeś...
...w muszli - Perełkę
- zobaczyłeś...


Czasami tak niewiele trzeba, by tak wiele dać...


/2006.12.26/







Wyrwane zapomnieniu


Pamiętniki, blogi, wiersze
okruchy wspomnień wyrwane
zapomnieniu...
Porywy serca jednym słowem
malowane...

Klik... Promienne uśmiechy
Klik... Upokorzenia ból
Klik... Szczęścia łzy płynące
Klik... Nadziei iskierka
nieśmiale na dnie rozpaczy
pozostała...

Po co, dla kogo spisane?...


/2007.01.29/







Lecą z nieba płatki...


bielą świat spowity
niejednego serca dylematy
otulone śnieżną kołdrą
przycupnęły na czas jakiś...

lecą z nieba płatki
jak szczęśliwe chwile
co to zliczyć się ich nie da
i przewidzieć czy nas mile
musną ulotnością swego czaru...

czy rozpłyną się gdzieś w dłoniach
zawirują serca uniesieniem
zwilżą usta upragnione
znikną w oczu błysku mgnieniem?

czyż nie warto wykorzystać daru
schować dumę do kieszeni
(może nawet zniszczyć
swą ochronną rękawiczkę)
by pozlepiać w piękną całość
co nam życie zesłać chciało?
.................................................



/2007.01.28/







Przebudzenie...



Wstaje uśmiechnięty dzień.
Ciepłym spojrzeniem witasz
sennie rozmarzoną mnie...

I co piękniejsze jest - pytasz
- sen czy zapowiadający się
nasz kolejny wspólny dzień?

Za czym tęsknić będziemy
gdy już starzy się staniemy,
gdy wnuków ukołyszemy?

Tęsknić? Przecież nie wiemy
czym tęsknota jest, kiedy
dla siebie istniejemy...

Kochanie...
Cóż to za pytanie...



/2007.01.21/







Odnaleźć siebie...


Sobie...
Tobie...
Wszystkim...



tylko

zobacz w codziennej szarości
promienie Boskiej miłości
ujrzyj w styczniowej kałuży
cień uśmiechu choćby nieduży

wtedy

w przygnębiającej ciszy
spokój twe serce usłyszy
w zamęcie krzykliwych twarzy
gest przyjaźni zauważy

życie

sprawi, że każdy rok nowy
twój bukiet urodzinowy
wzbogacał będzie jedynie
o kwiat różyczki kolejnej..


/2007.01.07/







Jutro...pojutrze


Tajemne słowa
Proroka Szczęśliwego Jutra
opanowały mój umysł.
Chłonę ich moc,
osuszam łzy
dotykiem tęczy.
Czyżby budziło się
z martwych marzenie?


Dziękuję Ci... PSJ :)


/2007.01.06/







pytania...


dziwny nastrój wkrada się
w duszę
pytam siebie o przyczyny
melancholii
czemuż chwilą cieszyć się
nie mogę
czyżby rozeschły się
sztalugi mej wiary
w słotne dni?
kim jestem
do czego dążę
czy cel jakiś zobaczę
przed sobą?

/2007.01.06/







Powiedz mi...

rozświetlasz promieniem każdy
senny poranek, gdy niebo
płacze deszczem łez...

przenosisz do niepamięci
ślady ciężkiego dnia
gdy słów już brak...

cierpliwie znosisz humory
złe mówiąc - i tak
nie zostawię cię...

dbasz o najmniejszy drobiazg
co radość i uśmiech
przynieść może...

tylko dlaczego od kiedy
Ciebie mam zimowe noce
tak krótkie są?

Powiedz mi... Przyjacielu mój...


/2007.01.05/







pustka

czy kiedyś spróbuję
uwierzyć w człowieka?
kolejne piękne słowa
ukazały swą pustkę

"lubię", "tęsknię", "dziękuję"
wirują jak płatki śniegu
przed pustymi oczyma...

smutek za oknem
serce skute lodem...

słowa nie kosztują,
baw się samotną duszą...


/2006.12.13/








Niech Ci się spełni...

wierzysz, że wszystko
może się zdarzyć...
szalone noce,
wspólne milczenie

pusta plaża,
zachód słońca i ty
radość ranka
ze łzą szczęścia w oku...

sny, pragnienia,
marzenia, dążenia -
należą do Ciebie,
ja ich nie chcę...

zamykam szczelnie
swe serce na klucz
niech nikt nie stuka,
nie otworzę mu...

dlaczego?
dziwisz się, że nie wolno?
..........................................
nie potrzebuję oczekiwania,
rozczarowania,
nie chcę już złudzeń...

/2006.12.09/







Ból szczęścia...

Smutnym spojrzeniem obejmuję
horyzont za oknem...
Słońce dziwnie razi oczy
i te drzewa tak zbrzydły
Niech już lepiej popada...

Czytanie powieści
ostatnią niedorzecznością się zdaje...
Komunikator zieje pustką okien
i telefon milczy...
Właściwie po co mi on?

Upiec ciasto?
Posprzątać?
Dla kogo?
Kto to zauważy?

Są dni, gdy samotność bardziej boli...
A może to boli czyjeś szczęście?...

/2006.12.06/







Złota plaża pod palmami

Złota plaża pod palmami
Ciepłe morze wieczorami
i Sahara hen za nami

Oczy twoje mgła spowiła
gdy w szalonym tatuażu
diakrytyki* ci maluję

Dłonią czule i powoli
kreślę znaki na twym ciele...
(Nie potrzeba mu zbyt wiele)

W pół objęci, rozkochani
Przypływamy... Odpływamy...
Szumem fali kołysani...


/2006.11.26/







trudna nadzieja...

horoskop czytam, spoglądam w niebo
gwiazd pytam nieustannie co ze mną?
proszę moce o wskazanie celu
doszukuję się sensu w cierpieniu

nieme w ciszy zaklęte nie słyszą...

powtarzasz, że łzy uszlachetniają
mą duszę... (rzęs malować nie muszę),
a każdy piątek, który przeżyję
zahartuje me serce w podróży

po ścieżkach losu zaplątanych w zło..

zatem z nadzieją patrzę na sińce
mieniące się rdzawą tęczą bólu...
i przyjaźnie witam przydrożną śmierć...
drżącymi dłońmi stukam w klawisze

może choć dziś przekleństw nie usłyszę?


/2006.11.25 /








Lęk...

Niebo zapłakało zimnym deszczem
i dziwny smutek ogarnął ziemię.

Czarna śmierć zaprosiła do tańca
tych, których sama sobie wybrała.

Rozbłysnęła triumfem w ciemnościach,
pokazała swą siłę niosąc strach,
ból i rozpacz nagłego rozstania...

Kto z nas będzie kolejnym partnerem
szalonej damy w jej białym tangu?

Czy pustką zapłonie czyjeś serce,
gdy ja, ty - popłyniemy w przestworza?


W dniu takim jak dziś, wyjątkowo często powracają myśli - dlaczego nie ja... kiedy?...


Napisany 2006.11.22









Wieczność poczeka...

Uśmiechem witam kolejny dzień...
To nic, że kres już swe oblicze
na horyzoncie mi zaznacza.
Przecież lazur nieba widzę dziś,
a nocą gwiazdy nadal liczę...

Lecz nie śmiem pomyśleć życzenia,
gdy któraś spada w otchłani czerń.
Po co budzić zbędne złudzenia,
że przyszłość przede mną, że życie...

Ważne są te chwile zwyczajne,
gdy szczęście w oczach ukochanych
jaśnieje jak słońce poranne,
gdy dłoń wyciągnięta przed siebie
znajduje miejsce w ramionach twych...

Więc raduj się ze mną póki czas,
niech myśli czarne odejdą w cień,
nieważne jutro, ten dzień jest nasz,
a wieczność..............


/2006.11.19/







Obawy serca...

Tak bym chciała wierzyć ci,
ufać twoim słowom, gestom...
W labiryncie kłamstw, obłudy
zwykłych i tych wielkich wyznań
znów odnaleźć słów znaczenie,
odczuć wartość prostych prawd...
dojrzeć kolor tam gdzie szarość
zawładnęła światem myśli...

-----------------
Lęk ogarnia moją duszę,
że to nigdy się nie ziści...


/2006.11.15/







Trwaj chwilo!

Za moim oknem szara, jesienna plucha,
huragan ostatnie liście mściwie chłoszcze,
a ja sobie wciąż marzę o skrawku wiosny...
Różowe tulipany wkradły się w duszę
i żadna zawierucha już ich nie wzrusza...
Skąd się one tam wzięły - pytasz mój miły
- czy to Twe oczy i objęcia sprawiły,
że uśmiech i szczęście w sercu zagościły?
Maile, smsy wiosnę wywróżyły?
Sama też nie wiem, gdzie mam szukać przyczyny
tej anomalii - niewątpliwej - acz miłej.
Słoneczne, jasne myśli w szalone tany
z ponurą, jesienną wichurą ruszyły...
Więc tańczmy póki jeszcze jesteśmy młodzi
nic i nikt nam przecież nie może przeszkodzić!

/2006.11.09/







Nie jestem sama...

Przyjaciel śmierć przywołuje
ogromem zła przytłoczony.
Z twarzy piękne maski odzierają,
bliscy kiedyś memu sercu ludzie.
Za oknem swą pieśń wyje samotność
i wampir z cienia wychodzi przebudzony...
Nawet szyby smętnie zapłakały deszczem.

A ja siedzę zapatrzona przed siebie,
nie czuję smutku, ni strachu żadnego.
W moich oczach skrzą się marzenia
wypełniając duszę blaskiem światła tajemnego.
Tulę do siebie tulipanów różowych naręcze
i biegnę w dal ku Tobie złotymi ścieżkami.

Zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną
Panie mój... Boże...


/2006.11.07/







Modlitwa

Modliłam się do Pana,
by zabrał jesień z kalendarza
(wraz z okropnymi kasztanami).
By zanikł zapach liści w parku,
ich suchy szelest pod stopami...

Mnie nie jest szkoda lata. Nie...
Ja nienawidzę wprost jesieni.
To wtedy opadały pośród cieni
ostatnie liście z mego drzewa
wiary, miłości i nadziei ...

Dopiero śnieżna zawierucha
przykryje resztki wspomnień.
W zamieci zagubią się marzenia,
(zbyt kolorowe, by dać im prawo do istnienia),
i biała, zimna kołdra utuli serca drżenie...

...........................................................
Tylko zabierz Panie jesień z kalendarza....


/05.11.2006/

WIERSZ TEN ZOSTAŁ OPUBLIKOWANY W TOMIKU "A ZA OKNEM" NA WWW.BEJ.PL








Krajobraz sercem malowany


Ucichł huragan targający duszę.
Spadły ostatnie, uschłe liście
z drzewa wiary, nadziei i miłości...
Biel spowiła zrujnowany świat.

Powolnym rytmem bije zlodowaciałe serce.
Sinieją palce zaciśnięte na sterze życia.
Wilgocią lśnią blizny - pozostałości
niedawnych, palących potoków- słów i łez...

Tykający zegar powtarza nieustanne:
już czas, nadszedł czas, już czas...
................................................
Oddalam się, usiłując omijać
czarne kałuże wspomnień...









Towarzysz życia...


Księżyc - niemy towarzysz wieczorów
wyniośle zagląda w me okno.
Pewnie sprawdza jakie myśli
władają moją duszą samotną.
Życzliwym uśmiechem kwituje szaleństwa,
serdecznym gestem ociera
słone krople zawisłe na rzęsach...

Czasem myślę, że czeka
by zabrać mnie w chmury,
(gdy dzień był nadto ponury),
a czasem, że chce mi tylko przypomnieć
o nocach minionych i snach niespełnionych...

Odległy Przyjacielu mej ziemskiej podróży...
Odgadnij sens bólu z gwiezdnej przepowiedni...
Trzymaj za rękę, gdy bliscy zawiedli.
......................................................
Bądź przy mnie, gdy czuję, że życie się dłuży...

/2006.10.30/










Mówiłeś mi...


Mówiłeś do mnie "słońce"
i rozkwitał uśmiech w moich oczach.

Opowiadałeś o miejscach, w które mnie zabierzesz
i moja dusza unosiła się nad ziemią.

Twierdziłeś, że dobrze Ci ze mną
i spokój wypełniał me serce.

Szeptałeś czułe słowa
i życie nabierało barw.

Mówiłeś, że przed nami jeszcze wiele cudnych dni...
No właśnie - mówiłeś wiele ...

/2006.10.30/







Słodycz życia

Wielobarwny blask mnie powleka
Och, jakże uwielbiam
ten błysk pożądania w ich oczach
kiedy patrzą na mnie z daleka
Tak wielu chciałoby mnie mieć
Smakować tę słodycz,
która jest we mnie ukryta...
Płynę myślami w przeszłość...
Daniel - jego oczy mówiły więcej niż usta,
A Krzysio miał tak delikatne palce...
Nawet Kasia dozgonną przyjaźń przyrzekała
gdy obok sklepu stała.
A ja błyszczę, ja płonę, ja kuszę...
Ja do rozkoszy twe podniebienie zmuszę...
O! Jakiś misio bierze mnie w dłonie...
Zachwytem pałają jego ślepia,
gdy językiem smakuje me tajemnice.
Jak dobrze mi z tobą - szepcze
gdy ostatni kąsek pochłania...
Aaa!!...Co to?!
Z jaką siłą mnie przygniata.
Tracę kolor, blask, szarość mnie oplata...
Wiatr zimny unosi w niebycie...
Samotność w swe szpony przygarnia,
Czy tak mi przyjdzie skończyć życie?
................................................................
Niestety, taki to już los
lśniącego papierka od cukierka...


/2006.10.28/







Droga do raju...

Gdy Cię raz pierwszy ujrzałam
słońce zza chmur wyciągnęło ramiona.
Na bok odeszły obłoki smutku i trosk,
a nas spowiła świetlista pachnąca mgła.
Feerią barw zakwitły miejskie ogrody
i ziemia nagle zadrżała zdumiona...

To odnalazły się nasze dłonie...

Mierzymy teraz tęczową drogę do raju
zamieniając tęsknotę na odległość,
a pragnienia przeliczamy na dzielący nas czas...

Stoję pod księżycem marząc o twym spojrzeniu...

Tylko ten szept nieproszonego gościa,
tego co zamieszkał kiedyś na dnie serca...
- "Znów nie widzisz w jego wzroku błysku obłudy?
Nie słyszysz nut kłamstwa w aksamitnym głosie?
Nie czujesz jak woła jego ciało:
- to nie są czasy na jedyną w życiu miłość!?"...

Schody do nieba odpływają w bezkresie nocy...



/2006.10.28/







Poranne refleksje

Trochę słońca i cienia,
ciut uśmiechu, marzenia...
Twoje silne ramiona
i już jestem stracona...
Zagubiona w Twych oczach
szukam jeszcze ratunku.
Przywołuję logikę,
mądre prawa rozsądku...
Cóż pomoże nauka
gdy serduszko wciąż szuka
odrobiny czułości,
może nawet zazdrości?
Gdy tak pragnie ogromnie
być tym szczęściem dla kogoś,
kto je przyjmie z radością,
i odzieje ufnością...

/25.10.2006/







Warszawa i my...

Na orbicie serc
wzmożony ruch.
Nie... To nie zaćmienia
nadchodzi czas...
To nowe słońce budzi się,
czyjegoś przeznaczenia
płomienny blask...

A może to tylko
warszawskie neony
w Twych oczach
wirują w rytmie szalonym?

"W zatraceniu wolność jest!
Tylko w Tobie ją odnajdę..."
Czy to musical jeszcze?...
A może gorące usta Twoje?
Noc spowiła stolicę,
nie ma przeszłości,
nieważna przyszłość...
To My jesteśmy tu we dwoje!

/23.10.2006/







Czy nam jest szkoda lata?...

pisze dzisiaj wiersz
ten mój pierwszy
słowa wolno
papier pokrywają...
chciałabym wers następny
blaskiem ich zaznaczyć
lecz te gdzieś w przestrzeni
na skrzydłach wiatru zanikają

może to ten spacer
z twoją dłonią w mojej
może to ten czas nasz
wspólny
dzisiaj uśmiech z nostalgią
cicho w duszy przeplatają?
czy wciąż mi szkoda lata?
czy może tęsknię
już za szadzią?...

więc uśmiechem przyszłość
wołam
oddalam zasmucenie
bo ty jesteś obok
mój wyśniony...
przynieś mi miłość
podaruj zapomnienie
wraz z płatków śniegu tańcem
zagubionego serca drgnienie...

/Renata i Bazyliszek, godz.17.26, 20 październik 2006 r./




Razem wpisów: 56
Powrót do strony głównej | Admin panel